Gry - Henryk Sienkiewicz - "Potop"czytasz strone nr 140
Toż ten ród i tę pannę ludzie sławili w całej okolicy i z oczu jej
patrzyła taka uczciwość, że nie daj Panie Boże nikomu gorszej żony.
Czuł pan Wołodyjowski, że mu się trafia gratka, jaka się drugi raz może bwin nie trafić, a to tym bardziej,
że pannie taką niepospolitą usługę oddał.
Co tu zwłóczyć! mówił sobie. Czego lepszego się doczekam? Trzeba tentować.
Ba! ale tu wojna za pasem. Ręka zdrowa. Wstyd rycerzowi gry w zaloty chodzić, gdy ojczyzna ręce
wyciąga i ratunku prosi. Pan Michał miał zacne serce żołnierskie i choć od pacholęcia prawie służył,
choć we wszystkich wojnach, jakie za jego czasów były, udział brał wiedział sportingbet ! przecie, co ojczyźnie
winien, i o spoczynku nie myślał.
Ale właśnie dlatego, że nie dla zysków, zasług, chlebów, jeno z duszy całej ojczyźnie służył i
sumienie miał pod tym względem czyste, czuł swoją wartoś first place i to dodawało mu otuchy.
Inni się warcholili, a jam się bił myślał sobie. Pan Bóg żołnierzykowi nagrodzi i teraz mu dopomoże.
Poznał jednak, że skoro nie było czasu na zaloty trzeba było prędko działać i vida-guerra wszystko od razu n
hazard wystawić: pojechać, oświadczyć się z miejsc i albo po przyspieszonych zapowiedziach ślub
wziąść albo zjeść arbuza.
Jadłem nieraz, zjem i teraz! mruczał pan, Wołodyjowski ruszając żółtymi wąsikami. Co mi
szkodzi!
Była jednak pewna strona w tym nagłym postanowieniu, która mu się nie podobała.
strona 139 poprzednia strona strona 141 kolejna strona
czytasz strone nr 140 czas na gry
Gry |