Gry - Henryk Sienkiewicz - "Potop"czytasz strone nr 1830
A on mówił:
– Jużem się tak stęsknił, żem cał± Upitę chciał spalić, byle do cię jak najprędzej lecieć. Niechże
ich tam mróz ¶ci¶nie tych łyków!
– Jam też była niespokojna, żeby tam do bitwy nie przyszło. fodbold Chwała Bogu, że¶ waćpan przyjechał.
– I! co za bitwa! Żołnierze poczęli trochę łyczków tarmosić...
– Ale¶ to waćpan uspokoił?
– Zaraz ci powiem wszystko, jak się zdarzyło, mój klejnocie, jeno sobie usiędę bet and win trochę, bom się
strudził.
Ej! ciepłoż tu, ej! miło w tych Wodoktach, jako wła¶nie w raju. Rad by tu człowiek po wiek siedział
i w one ¶liczne oczy patrzył, i nigdy nie wyjeżdżał... Ale napić się czego ciepłego names meaning także by nie
zawadziło, bo na dworze mróz okrutny.
– Zaraz każę waćpanu wina z jajami zgrzać i sama przyniosę.
– A dajże i moim wisielcom jak± baryłczynę gorzałki i każ ich do obory pu¶cić, żeby się jeno od
paru bydlęcego nieco rozgrzeli. Tołuby maj± wiatrem podszyte i srodze pokostnieli.
– Niczego im nie pożałuję, bo to waćpańscy żołnierze.
To rzekłszy u¶miechnęła się tak, aż Kmicicowi w oczach poja¶niało, i wysunęła piosenek teksty się jak kotka cicho,
by w czeladnej wszystko zarz±dzić.
Kmicic chodził po izbie i po czuprynie się głaskał, to w±sa młodego pokręcał namy¶laj±c się: jak
jej opowiedzieć, co się w Upicie zdarzyło.
– Trzeba szczer± prawdę wyznać – mruczał pod nosem – nie ma rady, choćby kompania mieli
się ¶miać, że mnie tu już na pasku wodz±.
strona 1829 poprzednia strona strona 1831 kolejna strona
czytasz strone nr 1830 czas na gry
Gry |