Gry - Henryk Sienkiewicz - "Potop"czytasz strone nr 95
Wielu twierdziło też, że
do Chowańskiego zbiegnie i nieprzyjaciół naprowadzi, ale były to co najmniej obawy przedwczesne.
Tymczasem niedobitki Butrymów pociągnęły do Wodoktów i stanęły tam jakby obozem. Dom
pełen liga typerów był niewiast i dzieci. Co się nie zmieściło, poszło do Mitrunów, które panna Aleksandra całe
pogorzelcom oddała. Prócz tego około stu zbrojnych ludzi, którzy się zmieniali kolejno, stanęło w
Wodoktach dla obrony; spodziewano usługi ślubne się bowiem, że pan Kmicic nie da za wygraną i lada dzień o
pannę zbrojno może się pokusić. Przysłały i znaczniejsze w okolicy domy, jako Schyllingowie,
Sołłohuby i inni, kozaczków nadwornych i hajduków. Wodokty wyglądały karabiny elektryczne jakby miasto spodziewające
się oblężenia. A zaś między zbrojnymi ludźmi, między szlachtą, między gromadami niewiast
chodziła żałobna panna Aleksandra, blada, bolesna, słuchając ludzkiego płaczu i ludzkich
przekleństw betfair na pana Kmicica, które jakby mieczami przeszywały jej serce, bo przecież ona byka
pośrednią przyczyną wszelkich nieszczęść. Dla niej to przybył w te okolice ów mąż szalony, który
zburzył ich spokój i krwawą pamięć po sobie zostawił, prawa podeptał, ludzi pobił, wsie jak bisurmanin
nawiedził ogniem i mieczem. Aż dziw było, że jeden człowiek mógł tyle złego w tak krótkim
przeciągu czasu uczynić, i to człowiek ani zły zupełnie, ani zupełnie zepsuty. Jeśli kto, to panna
Aleksandra, która najbliżej go poznała, wiedziała o tym najlepiej.
strona 94 poprzednia strona strona 96 kolejna strona
czytasz strone nr 95 czas na gry
Gry |